Z jakimi problemami borykały się polskie firmy podczas pandemii?

bankructwo

Trwająca od ponad roku pandemia i wprowadzane wskutek niej obostrzenia spowodowały, że niemal wszyscy odczuli trudności w codziennym funkcjonowaniu. Sytuacja ta szczególnie odbiła się na przedsiębiorcach, którzy praktycznie z dnia na dzień musieli wprowadzić nowe zasady działania, czasem zawiesić działalność, a niektórzy nawet całkowicie ją zamknąć. Polskie firmy, jako główny problem związany z pandemią wymieniają opóźnienia w płatnościach, które wywołują szereg trudności.

Niemal co trzecia firma jako największy problem wskazywała spadek liczby klientów, mniej zamówień i brak sprzedaży, co przy wysokich kosztach bieżącej działalności prowadzi do problemów finansowych. Funkcjonowaniu wielu firm zagrażają opóźnienia w spłacie należności, które prowadzą do utraty płynności finansowej. Blisko połowa przedsiębiorców przyznaje, że spotkało się z prośbą o wydłużenie terminu płatności ze strony swoich kontrahentów. Zatory płatnicze już wcześniej były dużym problemem na polskim rynku. Badania pokazują, że obecnie w Polsce luka płatnicza, czyli różnica między terminem płatności a czasem, w którym klienci rzeczywiście płacą za towary i usługi, wynosi w sektorze publicznym 20 dni. W sektorze B2B jest to natomiast 17 dni. Najmniejszy problem w tym zakresie występuje w sektorze B2C (9 dni). Nie tylko wielkość luki płatniczej stanowi problem, ale również to, że w porównaniu z czasem przed pandemią koronawirusa znacznie dłuższy jest czas między oferowanym terminem płatności a realną zapłatą należności.

Opóźnione płatności powodują poważny problem dla przedsiębiorców, ponieważ negatywnie wpływają na płynność finansową, co przyznaje blisko 60% firm z sektora MŚP i niemal 50% dużych przedsiębiorstw. Trudności ze ściągnięciem należności od niewypłacalnych klientów i kontrahentów zagrażają dalszemu funkcjonowaniu biznesów, powodują, że firmy są mniej skłonne do zatrudniania nowych pracowników, a czasem są wręcz zmuszone do redukcji zatrudnienia. Odsetek firm, które deklarowały redukcję etatów, był wyższy wśród większych przedsiębiorstw niż w przypadku mikroprzedsiębiorców.

Wszystkie te trudności sprawiają, że 57% polskich firm obawia się, że w ciągu roku lub dwóch możemy się spodziewać recesji. Eksperci podkreślają, że te przewidywania powodują, że małe i średnie przedsiębiorstwa ostrożniej podchodzić będą do zaciągania kredytów lub innych zobowiązań finansowych. W celu zwiększenia zysków planują także zwiększenie poziomu sprzedaży. Duże firmy z kolei zamierzają chronić się przed skutkami kryzysu poprzez zwiększenie odpisów amortyzacyjnych, ograniczenie zatrudnienia nowych pracowników oraz poszukiwanie sposobów na obniżenie kosztów prowadzenia działalności.

W wyniku pandemii mniej lub bardziej ucierpiały niemal wszystkie podmioty, nie tylko te, które funkcjonują w branżach dotkniętych najbardziej surowymi restrykcjami, jak turystyka, czy gastronomia. Ponad połowa firm przyznaje, że z powodu kryzysu musiała zrezygnować z inwestycji. Mimo to większość przedsiębiorców ocenia swoją sytuację jako pozytywną albo przynajmniej neutralną.

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.