Premier proponuje ułatwienia dla małych firm

bankowość

Premier Mateusz Morawiecki ogłosił właśnie cykl reform, które mają ułatwić życie przedsiębiorcom. Zmiany dotkną między innymi składki odprowadzane do ZUS.

Celem zmian jest odciążenie najmniejszych firm oraz zapobieganie przenoszeniu ich działalności w szarą strefę. Firmy, których miesięczny przychód nie przekracza dwuipółkrotności pensji minimalnej, zyskałyby prawo do naliczania składki proporcjonalnie do wzrostu osiąganego przychodu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i zapowiedziami premiera, zmiany mogą wejść w życiu w przyszłym roku.

Już w kwietniu zeszłego roku przygotowano ustawę, która miałaby te zmiany wprowadzić. Wymaga jedynie aktualizacji, ponieważ od tamtego czasu wzrosła praca minimalna – z 2000 zł brutto, do 2100 zł brutto. Wzrosła więc ryczałtowa składka na ZUS. Przy obecnie obowiązujących stawkach dwuipółkrotność pensji minimalnej wynosi 5250 zł.

Kwota składki byłaby jednocześnie na poziomie podobnym do tej, którą opłacają przedsiębiorcy dopiero rozpoczynający działalność, czyli w tym roku jest to niecałe 200 zł. Z nowych zasad będą mogły skorzystać osoby, które prowadziły działalność w 2018 roku przez minimum 60 dni. Jeśli więc po dwóch latach prowadzenia działalności firma nie osiągnie jeszcze rentowności, będzie mogła korzystać z preferencyjnych składek, tak jak to mogą obecnie robić osoby rozpoczynające działalność w dwóch pierwszych latach prowadzenia biznesu.

Obecnie zdarza się bowiem, że po upływie okresu preferencyjnych składek ZUS, części przedsiębiorców nie stać na opłacanie ich w pełnej wysokości. Wówczas decydują się na jedno z dwóch wyjść – zakończenie działalności, albo przeniesienie jej w szarą strefę, co powoduje oczywiste straty po stronie państwa. Premier Morawiecki zaznacza, że jego celem jest zacieśnienie współpracy między administracją rządową, a światem biznesu.

Eksperci wskazują na luki w projekcie, a największa z nich to naliczanie wysokości składek od przychodu, a nie od dochodu. Dla jednych firm dochód może bowiem stanowić 10% przychodu, dla innych 60%, jednak traktowane będą wówczas na jednakowych warunkach. Sprawiedliwie byłoby więc, gdyby składka powiązana była z dochodem. Podejście rządu ma więc na celu zjednanie sobie przedsiębiorców, ale jednocześnie znacznie obniża liczbę beneficjentów. Firmy, które będą przechodziły przejściowe problemy finansowe, nie będą więc mogły z tego skorzystać. Część przedsiębiorców co miesiąc musi bowiem kupować towar, czym generują obrót. Nie jest jednak powiedziane, że w tym samym miesiącu uda im się na tym towarze zarobić, więc ich faktyczny dochód może być niski. Nie będzie to ich jednak uprawniało do skorzystania z preferencyjnych składek ZUS.

Zmiany będą więc najkorzystniejsze dla przedsiębiorców, których działalność nie generuje kosztów, np. samozatrudnionych, albo takich, którzy działalność wybrali jako alternatywę dla etatu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.