Polskie firmy będą potrzebowały imigrantów

złote rybki

CASTALDOstudio/bigstockphoto.com

Polska gospodarka przyspiesza, a emigracji wciąż nie udało się zatrzymać. Jaki jest efekt? To już prawie pewne, że aby móc się dynamicznie rozwijać, rodzime firmy będą musiały walczyć o pracowników pochodzących z innych krajów.

Czy imigranci będą potrzebni, by ratować polską gospodarkę? Coraz więcej na to wskazuje. Wiele przedsiębiorstw już teraz narzeka na brak rąk do pracy, a w kolejnych latach sytuacja ma się jeszcze pogarszać. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Przede wszystkim są to negatywne skutki emigracji. Z kraju odpływają specjaliści, którzy na Zachodzie szukają lepszej pracy i wyższych zarobków. Większość z nich nie zamierza wrócić do ojczyzny.

Nie pomaga fakt, że na rynek pracy wchodzi teraz pokolenie niżu demograficznego. Z góry wiadomo więc, że nowych pracowników będzie mniej, niż potrzeba. Sprawa jest tym poważniejsza, że w niektórych polskich miastach bezrobocie wynosi mniej niż 4%, więc już brakuje ludzi do pracy. W dodatku część młodych Polaków świadomie zrezygnowała ze studiów wyższych, a część kształciła się w kierunku, który nie jest przyszłościowy. Brakować będzie osób z wypatrywanym przez pracodawców fachem w ręku.

Zdaniem ekspertów, to ostatni dzwonek, żeby zacząć walczyć o imigrantów. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy rozpoczynają się rozmowy o pochodzeniu zagranicznych pracowników. Z jednej strony Polska potrzebuje rąk do pracy, ale z drugiej nie chce przyjąć takiej grupy uchodźców, jakiej oczekiwałaby Unia Europejska. W ubiegłym tygodniu pojawiły się pierwsze różnice zdań, gdy Polacy sprzeciwili się przyjęciu więcej niż 2 tysięcy uchodźców. 900 osób ma do nas trafić w ramach przesiedleń spoza Wspólnoty, a 1100 osób to ludzie przeniesieni z innych państw członkowskich.

Czy uchodźcy będą stanowić polską siłę roboczą? Pojawia się wiele wątpliwości. W większości będą to ludzie pochodzący z biednych krajów ogarniętych wojną, osoby niemające wykształcenia, a często także doświadczenia w jakiejkolwiek pracy. Przeszkodą mogą być także różnice kulturowe i nieznajomość języka zarówno polskiego, jak i angielskiego. To natomiast może oznaczać, że aby ratować gospodarkę, będziemy musieli podejmować jeszcze bardziej wytężone działania mające na celu sprowadzenie do Polski wykształconych pracowników np. z Ukrainy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.