Pakiet Mobilności zmienia branżę transportową

20 sierpnia wszedł w życie tak zwany Pakiet Mobilności, czyli zespołu unijnych przepisów, który ma regulować wspólnotowy rynek transportu. Wprowadzone zmiany są korzystne dla kierowców, ale znacznie obniżają konkurencyjność polskich firm. Na czym konkretnie polega Pakiet Mobilności?

Prace nad Pakietem Mobilności trwały ponad trzy lata. W tym czasie wszystkie państwa członkowskie mogły zgłaszać poprawki. Polska miała wiele zastrzeżeń do projektu, bo nowe wytyczne znacznie pogarszają konkurencyjność naszych krajowych przedsiębiorstw, faworyzując konkurentów z Europy Zachodniej. Parlament Europejski odrzucił jednak te poprawki i tym samym pierwsze nowe zasady weszły już w życie, a kolejne wejdą za półtora roku.

Pakiet Mobilności ma poprawiać warunki pracy kierowców

Podstawową zasadą, która przyświecała unijnemu Pakietowi Mobilności jest wyrównanie zasad konkurencji na rynku UE i poprawa komfortu pracy kierowców. Zgodnie z obowiązującymi już przepisami wszyscy przewoźnicy muszą wprowadzić modyfikacje do swoich rozkładów jazdy.

Kierowcy muszą mieć zagwarantowaną możliwość regularnego wypoczynku. Jeśli trwa on powyżej 45 godzin, to nie może odbywać się w kabinie ciężarówki, jak miało to miejsce do tej pory. Pracodawcy natomiast muszą zagwarantować swoim podwładnym nocleg w hotelu na swój koszt. Ustawa precyzuje, że musi być to miejsce przyjazne dla wszystkich płci z odpowiednim zapleczem sanitarnym oraz sypialnianym.

Pracownicy firm transportowych muszą mieć także tak ułożony plan pracy, aby co cztery tygodnie móc wracać do domów.

Pakiet Mobilności – co wejdzie w życie za półtora roku?

Najbardziej kontrowersyjne z punktu widzenia Polski, ale też Litwy, Łotwy, Węgier, Bułgarii czy Rumunii mają wejść w życie dopiero za półtora roku. O co konkretnie chodzi?

Każdy samochód ciężarowy będzie miał obowiązek wracać do kraju, gdzie siedzibę ma jego firma, co osiem tygodni. Większość zakładów produkcyjnych, które obsługują kierowcy z Polski i Europy Wschodniej znajduje się we Francji, Niemczech czy na północy Włoch.

O ile kierowcy z tych krajów nie powinni mieć problemów z regularnym powrotem do bazy, to między innymi polscy kierowcy będą musieli co dwa miesiące nadrabiać min. 600 km. Jak podkreśla Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska, jest to skrajnie nieopłacalne. W przypadku tak długich dystansów podróżowanie z pustą naczepą tylko po to, aby zameldować się w kraju, znacznie zwiększy koszty operacyjne. Może to sprawić, że oferty polskich firm przestaną być tak konkurencyjne jak teraz.

Sporym zagrożeniem dla polskiego transportu jest także kwestia wynagradzania kierowców. Pakiet Mobilności zakłada, że płaca minimalna ma zostać wyrównana do poziomów obowiązujących w krajach Europy Zachodniej. Nie będzie można wliczać do tego diet czy ryczałtów, które obowiązują w Polsce. W związku z tym koszty pracy mogą być nawet o 30% wyższe niż teraz, a ich poziom prawdopodobnie przekroczy stawki we Francji czy Niemczech.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.