Obchody Wszystkich Świętych od strony biznesowej

1 listopada to nie tylko – jak chcieliby nasi rodzice i rozmaici przewodnicy duchowi – dzień zadumy nad ulotnością życia. Święto to jest przyczyną ekstrawaganckich zakupów, zaś dla wielu okazją, by zarobić – bo Obchody Wszystkich Świętych co roku wiążą się z kosztami. Wydatki na znicze, kwiaty oraz benzynę na dojazd potrafią osiągać zawrotne sumy. Według analityków polski rynek zniczy wart jest miliard złotych. Rodzimi producenci nie mają na tym polu konkurencji, bo import tego produktu praktycznie nie istnieje. Szacuje się, iż Polacy co roku wykupują nawet dwie trzecie rocznej produkcji!

Zagraniczne koncerny handlowe, które weszły na polski rynek w latach 90., zupełnie nie rozumiały tego zjawiska. Żaden inny kraj nie może wejść z Polską w paragon, jeśli idzie o zainteresowanie tym produktem – mówi cytowany przez „Rzeczpospolitą” Witold Nieć, doradca ds. PR w firmie Polwax.

Nasze znicze eksportujemy też za granicę. Zwyczaj zapalania światełek na grobach bliskich podchwyciły od nas takiej kraje jak Ukraina, Litwa, Czechy i Słowacja. Polska jest wytwórcą ponad połowy światowej produkcji.

Kondycja polskich producentów zniczy napawa otuchą – 62 proc. ze 150 przebadanych przez firmę Bisnode podmiotów gospodarczych znajduje się w bardzo dobrej kondycji finansowej.

Przed Zaduszkami gwałtownie wzrasta też popyt na chryzantemy. Ceny za doniczkę tych kwiatów oscylują między 4 a 20 zł. Na kwiaty cięte trzeba wydać od 2,4 zł do 3,5 zł za sztukę. Polskie kwiaty wybierają także importerzy, np. klienci z Holandii. Innym zauważalnym wydatkiem z okazji Wszystkich Świętych są koszty dojazdu na – często odległe od domu – cmentarze. Co roku stacje paliwowe najwyższy obrót odnotują 31 października. Te umieszczone przy drogach szybkiego ruchu utrzymują wysoką sprzedaż nawet do końca tygodnia.

Ile zarabiają na nas producenci zniczy? Najtańsze produkty tego typu, takie kosztujące w hurtowniach niewiele ponad złotówkę – na stoiskach pod cmentarnym murem „idą” za dwukrotność tej sumy. Marże są więc wyśrubowane.

1 listopada potrafimy zarobić o kilka tysięcy złotych więcej niż w zwykły dzień – twierdzi jeden z handlarzy oferujących swe towary pod Cmentarzem Północnym w Warszawie.

Co roku przed dniem Wszystkim Świętych na cmentarze ruszają okazyjni sprzedawcy, chcący wykorzystać tę okazję dorobienia sobie do pensji.

Wysokość zarobku zależy rzecz jasna od asortymentu. Im jest on szerszy, tym lepiej. Oprócz kwiatów, wiązanek i zniczy w okolicach cmentarzy napotkać można też stoiska oferujące baloniki, zabawki, słodycze czy… kiełbaski z grilla.

Profesjonalną żałobną wiązankę dostaniemy też rzecz jasna w kwiaciarni, ale trzeba się będzie nastawić na większy wydatek. W okolicach 1 listopada ceny wzrastają. W przyszłym roku warto więc zamówić stroik na grób z możliwie dużym wyprzedzeniem.

Coraz większym zainteresowaniem cieszy się też usługa sprzątania grobów, atrakcyjna szczególnie wtedy, gdy groby te znajdują się na przeciwległym końcu kraju. To ściśle sezonowy zarobek – ruch w interesie trwa zazwyczaj tylko w samym dniu Wszystkich Świętych. Ale zarobki są kuszące. Oczywiście oferuje się również abonamenty całorocznej opieki nad grobem, ale chętnych nie ma wielu – mówi pan Zbigniew, oferujący takie usługi. Wygląda na to, że przez resztę roku obowiązuje w tej dziedzinie zasada „co z oczu, to i z serca.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.